nauczyciele tajne nauczanie dlaczego? pamiętamy artykuły prezentacja projekt

Barbara Gniot


nauczycielka prowadząca tajne nauczanie


Nauczyciele prowadzący tajne nauczanie  «

Łucja Belówna
Wspomnienia dziewczynki z lat okupacji
"Ja to dobrze pamietam"


Minął już rok, odkąd mamy znów wolną Polskę. Rok ten, pełen radości i wesela, powinien zatrzeć niemiłe, smutne przejścia z okupacji. Niewola, wydawać by się nam mogła snem niemiłym, gdyby nie pozostało po niej tak wiele smutnych pamiątek. Nie ma ani jednej miejscowości, w której by Niemiec nie pozostawił płaczu i sierot, jako śladu swej bytności. Nie ma miasta ani wioski, w których by nie było Polaków, którzy przeszli przez Majdanek, Gusen, Mauthausen i inne straszne, niemieckie jaskinie. Wszędzie widać ofiary dotknięte przez Niemców. Chodzą one po całej Polsce, chodzą i wśród nas w szkole. W każdej niemal szkole spotkać można dzieci pozbawione ojców, matek i braci. Są nawet takie, które same przebywały za kolczastym drutem, strzeżonym przez kordony gestapowców.

Nieraz, kiedy zbieramy się czy to dla zabawy, czy też do wzajemnej pomocy w nauce, opowiadamy sobie albo przeżycia własne, albo innych osób. Na pierwszy plan wyłaniają się wtedy nasze przeżycia z niewoli. W takich chwilach, najpierw staje mi przed oczyma rok 1939.

Byłam wtedy kilkuletnim dzieckiem i nie wiedziałam jeszcze co to jest wojna. Pakowanie rzeczy, uciekinierzy przejeżdżający przez Koronowo, nie wywierali na mnie smutnego wrażenia. Myślałam, że wyjazd z Koronowa, jest tylko piękną, daleką wycieczką, którą odbywamy dzięki Niemcom. O tym, że Niemcy mogą zająć nie tylko moje rodzinne miasto, ale i Polskę całą, wcale nie pomyślałam.

Dopiero kiedy nocą nadjeżdżając z rodzicami i rodzeństwem do Bydgoszczy, ujrzałam wielką łunę, która jak mi się zdawało ogarnęła całe miasto, uczułam strach. Uczucie bojaźni nie odstąpiło mnie i w najbliższych dniach. Cały "Blutsonntag" przesiedziałam w domu cioci wraz z swymi bliskimi. Strzelanina nie ustawała ani na chwilę i wtedy dopiero zrozmiałam, że to nie piękna wycieczka, lecz walka z Niemcami. Bałam się, gdyż przeczuwałam, że niedługo zmieni się coś w moim życiu, które dotychczas upływało bez troski. Wreszcie jednego dnia, obcy jakiś okrzyk rozległ się na podwórzu: "Alle Männer raus!" Co to jest? Ciocia widząc mój pytający, przestraszony wzrok, rzekła: "To Niemcy". Nie pytałam o nic więcej. Ciocia i wszyscy starsi, drżącymi rękoma poczęli chować po kątach polskie książki. Mnie dusiły łzy w gardle, kiedy przez okno patrzyłam, jak nasi mężczyźni zbierali się w podwórzu, jak ich stąd wyprowadzano i jak ich popychano. Pierwszy raz, zdusiłam w sobie płacz bez uspokajania przez matkę. Czułam, że teraz, nic on mi już nie pomoże. Od tej chwili przestałam być wesołym, beztroskim dzieckiem, a stałam się nieufną, nad wiek poważną dziewczynką. Zrozumiałam, że od tej chwili trzeba się kryć z mową polską, że trzeba będzie znosić upokorzenia ze strony Niemców. Rzeczywiście rozpoczęło się życie pełne niepokoju.

Aresztowania, rozstrzeliwania, wywłaszczania, kary pieniężne wypełniać poczęły dni i miesiące. Dla nas dzieci, powiększyła się ta męka z otworzeniem szkoły i wydaleniem z niej naszych drogich, polskich nauczycieli, którzy nas w niej początkowo uczyli. Nauka niemieckiego była dla nas początkowo bardzo trudna. Nauczyciele niemieccy nie przebierali w środkach, by nas uczynić pojętniejszymi. Najgorętsze zaś wysiłki poświęcili wkuwaniu w nasze głowy jednego zdania, które jak mi się zdaje, było dla nich najważniejszym: "Adolf Hitler ist unser Führer". Zdanie to było dla nas prawdziwą męką i nieraz obrywaliśmy za nie porządne kije. "Führer" mieszał się zwykle z liczebnikiem "vier", to też często niektóre z nas wymówiło: "Adolf Hitler ist unser Vier." narażając się na gniew nauczyciela. W takich chwilach, zwykle było w klasie bardzo gorąco, gdyż prócz kijów były w robocie także przekleństwa i najgorsze przezwiska. Znienawidziliśmy szkołę, nauczycieli i cały naród niemiecki. Nienawiść tą podsycało niszczenie przez Niemców naszych polskich książek. Całe sterty nowych i starych książek znosili Niemcy jako "Altpapier" do szopy przy szkole, a nam kazali robić to samo. Dla pozoru znosiliśmy stare gazety i papiery, ażeby się tylko dostać do szopy. W szopie niejedna książka polska dostawała się po kryjomu do naszych teczek, a nawet jeśli inaczej nie szło wsuwałyśmy je pod płaszczyki, fartuszki i bluzeczki. Tymczasem coraz bardziej dawała nam się we znaki tęsknota za polską szkołą, za nauką w języku ojczystym. Kiedy tęsknota nasza doszła do najwyższego prawie szczytu, znalazł się ktoś, kto zaspokoił w części nasze marzenia. Była to pani Gniot.

Panią Gniot znaliśmy wszyscy bardzo dobrze, gdyż jako nauczycielka kilkanaście lat nauczała młodzież koronowską, która się szczerze do niej przywiązała. Po zagarnięciu Polski przez Niemców uczyła nas początkowo w szkole, została jednak wnet wraz z innymi polskimi nauczycielami ze służby zwolniona. Nie opusciła nas jednak samych z naszą tęsknotą. Przy pierwszej sposobności zagadnęła nas. Pytała się, czy też bardzo trudno jest nam opanować język niemiecki, a na nasze zgodne potwierdzenie, zaprosiła nas na następny dzień do siebie, obiecując, że pomoże nam w nauce.

Z radością pobiegliśmy do niej z ołówkiem i zeszytami. Jeszcze większa radość spotkała nas w jej mieszkaniu. Mogliśmy się bowiem bez obawy pochwalić żeśmy kilka polskich książek uratowali. Pani słuchała nas bez znudzenia i pochwaliła. Tymczasem przystąpiliśmy do lekcji. Po odrobieniu zadań szkolnych, pani wypytywać nas poczęła, czy też pamiętamy jeszcze coś z polskiej szkoły. Po kilku dniach, zażyłość nasza wzrosła. Pani Gniot ucieszyła się bardzo, kiedyśmy się jej sami zwierzyli, jak bardzo pragniemy uczyć się po polsku. Wnet pani porozumiała się z rodzicami, po czym przystąpiliśmy do dzieła.

Pod pozorem nauki niemieckiego, schodziliśmy się grupami u pani Gniot i uczyliśmy się po polsku. Bardzo zważaliśmy na to, by nie wchodzić Niemcom zbytnio w oczy, razem nigdy nie opuszczaliśmy mieszkania pani. Pani podzieliła nas na dwie grupy. Jedna grupa złożona była z starszych dzieci, a druga z tych najmłodszych, które jeszcze ani pisać, ani czytać nie umiały. Grupy te składały się z dzieci pochodzących z najzaufańszych rodzin, których zdrady, pani obawiać się nie potrzebowała. Uczyła nas bez niechęci, nie okazując zmęczenia. Pracowała bowiem także zarobkowo, a nas uczyła z własnej chęci dodatkowo.

Młodsze dzieci uczyły się najpierw czytać i pisać po polsku, później uczyły się religii, historii Polski, języka polskiego, gramatyki i geografii. Z starszymi dziećmi przejmowała pani prócz tych przedmiotów także literaturę polską. Do nauki używała pani wyłącznie tylko starych podręczników, jak np. do języka polskiego "Pieśń o ziemi naszej" i "Okno na świat". Prace, które pisaliśmy tylko w mieszkaniu pani, szły zaraz po poprawce w ogień. Prócz nas, schodziły się u pani także dzieci, które przygotowywały się do sakramentu świętego. Pani tłumaczyła im urywki z katechizmu na język polski, gdyż po niemiecku nie bardzo rozumiały. I tak przez lat kilka, niezmordowanie pracowała nad nami, utrzymując w nas wiarę w wolność Polski. Nie chciała, by Polska zastała nas nie przygotowanych. Z narażeniem się na aresztowanie, na zesłanie do obozu koncentracyjnego, wyrywała nas z niemieckich szponów, nie dała nas zgermanizować.

W ostatnich jednak latach okupacji, pani zwróciła na siebie uwagę Niemców. Dochodziły do niej listy od jej dawnych uczniów. Jeden z nich został na poczcie przeczytany, a treść jego sprawiła, że w pani mieszkaniu zjawiać się poczęli niemieccy policjanci. Ponieważ jednak uczyliśmy się bardzo ostrożnie nie pozostawiając po sobie ani kawałka papieru, bystre oczy zielonych "Schupos" nie zauważyły w mieszkaniu nic podejrzanego. Z zwieszonymi głowami, policjanci z niczym wracali z poddasza, po stromych schodach bez poręczy. Pani Gniot nie przestali jednak obserwować. Wnet zauważyli, że wysyła ona zbyt wiele listów do G.G. Pani nie poprzestawała bowiem na nauczaniu naszej niezorganizowanej grupy, ale wysyłała także pieniądze na naukę dla młodzieży w G.G. Ponieważ Niemcy to zauważyli, pani znalazła się w bardzo wątpliwym położeniu. Co prawda, wiedzieliśmy już, że nasi polscy żołnierze obok żołnierzy sowieckich posuwają się naprzód, że są coraz bliżej nas. Wiedzieliśmy, że Niemcy nie będą długo pohasać u nas. Baliśmy się jednak, by nim uciekną, nie uczynili naszej drogiej pani co złego. Próżne były nasze obawy. Niemcy nie zdążyli zemścić się na pani Gniot. Dnia 26.1.1945 r. razem z nią witaliśmy naszych oswobodzicieli.

Kiedy wyszliśmy na miasto, łzy szczęścia lały się po naszych twarzach, bo nad niezatartymi jeszcze napisami niemieckimi, dumnie powiewały biało-czerwone chorągwie. Pierwszy raz po kilku latach niewoli, odetchnęliśmy całą piersią. Poczuliśmy się wolnymi. Z radością powitaliśmy polską szkołę i ochoczo zabraliśmy się do pracy. Zniknęła nasza nieufność, zniknął smutek! Polska nie zastała nas nieprzygotowanych, dzięki naszej niezmordowanej i dzielnej pani Gniot, o której myślimy zawsze z wielką wdzięcznością.
Koronowo, w marcu 1946 r.



Nauczyciele polegli z rąk okupanta

Balcer Stefan, Bałachowski Witold, Bartkowiak Czesław, Bąkowski Mieczysław, Beyer Kazimierz, Bęcki Franciszek, Bieliński Władysław, Bina Wiktor, Bleja Czesław, Bogacki Jan, Brueckner Stanisław, Brzeziński Józef, Chowański Józef, Ciaputa Ludwik, Ciesielski Henryk, Cieszyński Łucjan, Czajkowski Jan, Czyżowski Stanisław, Dachtera Franciszek, Darnowski Bernard, Domeracki Maksymilian, Eichstaedt Zbigniew, Faczyński Marian, Faliszewska Janina, Fiebig Edmund, Garbicz Eustachy, Gauza Józef, Gorzkiewicz Józef, Góral Kazimierz, Góralczyk Stanisław, Gruszczyński Ignacy, Grześ Ignacy, Grześkowski Roman, Hanusiak Franciszek, Hanusiak Zygmunt, Hennes Jan, Herdin Julia, Hoppe Edward, Jemielewski Tytus, Jeziołowicz Bolesław, Jobke Antoni, Jurek Marian, Jurkowski Zygmunt, Jurski Florian, Juszkiewicz Kazimierz, Kaczor Jan, Kaja Florian, Kaja Leon, Kałas Józef, Kaźmierczak Alojzy, Kaźmierczyk Jan, Klawiński Franciszek, Król Ignacy, Kukułka Lucjan, Kulmatycki Włodzimierz, Kwiatkowski Albin, Kwieciński Czesław, Lewandowski Kazimierz, Lewkow Stanisław, Lisiecki Adam, Lorkowski Czesław, Lulkiewicz Alojzy, Łanoszka Władysław, Łopatka Stanisław, Majerowicz Tadeusz, Małuszyński Zdzisław, Markowski Maksymilian, Marynowicz Czesław, Matuszak Florian, Mencel Antoni, Męczykowski Medard, Michalak Wincenty, Michalczyk Jan, Mierzejewski Jan, Mikołajczak Czesław, Młodecki Władysław, Młyński Michał, Momot Franciszek, Monowid Ludwik, Mordawski Bernard, Mrotek Jan, Mrugowski Marian, Murach Jan, Neunert Edmund, Olejnik Antoni, Ossowski Albin, Ossowski Maksymilian, Pach Rozalia, Pankowiak Florian, Pawłowski Zygmunt, Piskorski Jerzy, Podgórski Wincenty, Pohl Teodor, Pokorski Józef, Polakowski Zygmunt, Polcyn Henryk, Porzych Michał, Porzyński Władysław, Przybylski Czesław, Przybysz Bolesław, Pszczółkowski Brunon, Raczkowski Tadeusz, Radacki Antoni, Radwańska Kazimiera, Rakowski Florian, Repke Aleksander, Roesler Alfons, Rożek Aleksander, Rząska Bronisław, Schmidt Franciszek, Seroka Edmund, Sitarek Maksymilian, Sobecki Seweryn, Soliński Mieczysław, Stempniewski Kazimierz, Suchecki Brunon, Suchoświat Erazm, Śniegocki Władysław, Tobolewski Michał, Tomaszewski Tadeusz, Urbański Alfons, Utecht Jan, Wacowski Wojciech, Wagner Michał, Walczak Gertruda, Wąsacz Stanisław, Weiman Narcyz, Wenda Józef, Wielebiński Jan, Wojciechowski Franciszek, Wolf Józef, Wróż Władysław, Zalejski Stefan, Zawadzki Antoni, Zys Roman, Żuchowski Leonard, Żurek Franciszek,

Nauczyciele tajnego nauczania

Adamowska Cecylia, Adamowska Maria, Bachańska Seweryna, Baranowski Marcin, Bata Maia, Beer Cecylia, Beyer Teodozja, Biegoń-Buczkowska Maria, Błażewska Emilia, Bogusławska Kazimiera, Borzestowska Maria, Brzeska Maria, Burska Maria, Butkiewicz Kazimiera, Cienierska Teresa, Czarlińska Eugenia, Dąbkiewicz Maria, Derągowska Barbara, Dunarowski Władysław, Dyrdał Wojciech, Dzierżanowski Bogusław, Felchnerowska Waleria, Fraś Genowefa, Gembalska Helena, Gilewska Zofia, Gniot Barbara, Goral Antonina, Grochowska Jadwiga, Grześ Lucylla, Gularek Wincenty, Hochendorf Eugenia, Hoffman Wanda, Hoppe Zofia, Jaworska Elżbieta, Jaworska Kazimiera, Jeszke Zofia, Jezierska Olga, Jurek Kazimierz, Kanclerzeski Bolesław, Karowska Władysława, Karwowski Zygmunt, Katowski Józef, Klusz Kazimiera, Kładzińska Bolesława, Kłoniecki Nikodem, Kolek Irena, Konieczna Maria, Kowalewska Stefania, Kukułka Katarzyna, Kwiatkowska Maria, Lipska-Piotrowska Waleria, Lisewska Helena, Luśniak Jadwiga, Łasa-Jakubowska (Stefania?), Łoś Jadwiga, Łubieniewska Jadwiga, Maciejczak Helena, Majdziński Mieczysław, Małek Władysława, Mamet Janusz, Mikułowicz Stanisław, Milian Stanisława, Monowid Otylia, Moroz Zofia, Mrozik Marianna, Nagan Maria, Nowaczyk Zofia, Nowak Helena, Nowicka Jadwiga, Obiezierska Anna, Obiezierska Helena, Olszewska Regina, Oster-Ciepielowa Janina, Ostrowska Maria, Pawłowski Franciszek, Piotrowska Urszula, Piwowar Stanisława, Podgóreczny Józef, Polaszewska Wanda, Porębska Zofia, Porzyńska Stanisława, Purzycki Kazimierz, Rogińska Kazimiera, Różyński Edmund, Rybarczyk Józef, Rybarczyk Zofia, Sakrajda Janina, Sawaryn Elfrida, Semeńczuk Maria, Sempołowicz Helena, Siwak Jan, Sobierajska Anna, Sokołowska Maria, Stabrawa Leon, Stefaniak Helena, Stefaniak Zofia, Stępień Zofia, Stroińska Zofia, Strzałkowska-Thews Maria, Subkowska Danuta, Sygnarska-Kostewicz Krystyna, Szadziewska Janina, Szalla Józef, Szałek Kazimierz, Szarek Stanisława, Sze Franciszka, Szpyrka Jan, Szrajda Franciszek, Szymańska Zofia, Szymarkówna Helena, Świetlik Joanna, Trzecieliński Aleksander, Wenderlich Czesław, Wernerowska Helena, Wernerowski Józef, Wierzbicka Irena, Wojnarowicz Anna, Wojnarowicz Maria, Wróż Gertruda, Wysocka Helena, Wysocka Maria, Zamoyska Maria, Zawidzki Czesław, Ziętak Marcela, Zimniak Maria, Znawiecki Alfons, Zujewska Kazimiera,



© Katarzyna Gwincińska 2009-2016. All Rights Reserved

gir@ffe